Chorzów - portal miejski mojChorzow.pl

Wiadomości z Chorzowa

Wyborczy weekend

  • Dodano: 2007-10-15 14:00, aktualizacja: 2012-10-09 22:23
Wyborczy weekend

Rozpoczął się ostatni, najgorętszy tydzień kampanii wyborczej. Liderzy partii przypomnieli sobie o tym, że na Śląsku mieszka całkiem spory elektorat i w miniony weekend w naszym regionie miał miejsce prawdziwy festiwal przedwyborczy.

W piątek katowiczanie mieli okazję uczestniczyć w konwencji Platformy Obywatelskiej, poznać plany ministra Poloczka (PiS)dotyczące restrukturyzacji kolei i przekonać się, dlaczego Andrzej Celiński (LiD) oddał odznaczenie państwowe. Jak zawsze można też było zebrać całkiem pokaźną ilość wyborczych ulotek. Niedziela upłynęła pod znakiem konwencji PiS w Spodku i mimo tego, że nie pojawił się na niej Jarosław Kaczyński, łowcy autografów i tak mieli pole do popisu.

Wszystkie spotkania przebiegały w atmosferze, do jakiej partie polityczne zdążyły nas już podczas tegorocznego wyścigu przyzwyczaić. Politycy przekonani o jedynie słusznych liniach swojej partii nie wnieśli swymi wypowiedziami nic nowego. Po raz kolejny można było usłyszeć, że premier Kaczyński nie ma rodziny (Kutz), Platforma to źli liberałowie (Kamiński) i grozi nam dyktatura (Celiński). Czy mimo to udało im się przekonać Ślązaków?Donald Tusk w katowickim Kinoteatrze Rialto starał się uwodzić mieszkańców Śląska od samego początku. Zebrani usłyszeli więc, że każdą wizytę jest w stanie odwołać, ale na Śląsk musiał przyjechać. Ta deklaracja nabrała innego znaczenia w niedzielę, gdy zmartwiony Michał Kamiński oznajmiał zebranym w Spodku sympatykom PiS, że choroba nie pozwoliła przybyć Jarosławowi Kaczyńskiemu. Trudno ocenić, co było bardziej trafnym posunięciem. I obecnemu i nieobecnemu zadedykowano gromkie „Sto lat” i skandowanie okrzyków poparcia. Sympatycy PO nie musieli jednak tłumaczyć swoim dzieciom, że „ten pan mieszka daleko, nie jest z Katowic tak jak my i dlatego nie mógł przyjechać”, jak to miało miejsce w Spodku.

Obydwie partie starały się nadać swym działaniom wydźwięk lokalny.W Spodku pojawili się Wojciech Kilar, Zbigniew Religa, kandydaci na posłów z okręgu katowickiego. W Rialcie prym wiedli Kazimierz Kutz, Antoni Piechniczek, Krystyna Bochenek, Jerzy Buzek. Blado w tym świetle wypadł LiD, gdyż konferencji prasowej Andrzeja Celińskiego nie zaszczycił obecnością żaden z lokalnych działaczy. Dopiero na niedzielę, na czas wizyty Wojciecha Olejniczka w Sosnowcu, kilku zapowiedziało swą obecność. Ale trudno się temu dziwić, o konflikcie w śląskim LiD mówi się od dawna.

Czego dowiedzieli się Ślązacy od tych, którzy tworzyć będą przyszły rząd?Jerzy Buzek zapewniał, że Platforma Obywatelska to pierwszy gracz pierwszej ligi. Michał Kamiński forsował hasło „PiS na bis”, Andrzej Celiński przekonywał, że wybór inny niż LiD to krok w kierunku sporów i kłótni.Liderzy PO i PiS chętnie podejmowali też popularny w regionie problem organizacji meczów Euro 2012 na Stadionie Śląskim. Nie trzeba chyba uściślać, że obie partie oczywiście nie wyobrażają sobie innej ewentualności. Kibicom piłki nożnej w zasadzie powinno więc być wszystko jedno – według przedwyborczych deklaracji obojętnie, kto wygra, Euro na Śląskim będzie. Co bardziej zapobiegliwi pewnie mają te obietnice nagrane, zgodnie z panującym trendem.

O ile w kwestii sportowej panowała zaskakująca zgodność, co do reszty zagadnień było już wcale nie zaskakująco „normalnie”. Wzajemne obarczanie się winą za: zarobki służby zdrowia, wyprzedaż majątku narodowego, uległość wobec sąsiadów, były pretekstem do przedstawienia swojego punktu widzenia i pogrążenia przekonań oponentów.
Ze strony PiS ostro dostało się Radkowi Sikorskiemu, jednak gwizdy widowni pod jego adresem zostały przerwane przez Kamińskiego. Platforma nie wspominała o osobach, które zmieniły przynależność partyjną, choć przypadek Andrzeja Sośnierza jest z pewnością dla niej bolesny.

Mało było konkretów, przeważały doskonale już wszystkim znane hasła, obietnice i plany. Jerzy Buzek i Maciej Płażyński, mimo, że z przeciwnych obozów, wybrali ton spokoju i wyciszenia. Na tle showmańskich niekiedy zachowań, było to rzadkie i dlatego cenne.
Nie można jednak nie wspomnieć o wyjątkowo nietrafionych posunięciach. Występujący w Spodku Jan Pietrzak zatrzymał się chyba w epoce lat ’80 tych i nie może zrozumieć, że czas dowcipów o stanie wojennym minął. Serwowane przez niego kawały oparte na stereotypach społecznych i międzynarodowych mogły budzić co najwyżej zażenowanie, jednak zwolennicy PiS zaśmiewali się do łez, co poddaje w wątpliwość ich szczerość bądź poczucie humoru. Dość ryzykowne było też stwierdzenie, że Tusk jest „najbardziej upośledzonym dzieckiem Pomorza”, ale zostawmy to już sumieniu i etyce pana Kamińskiego.
Andrzej Celiński na swej konferencji pokusił się o opinię, że nawet gdyby braciom Kaczyńskim „dolać konewką oleju do głowy”, różnica nie byłaby zauważalna.
PO nie pozostawało w tyle. Kazimierz Kutz grzmiał, że PiS prowadzi politykę niegodziwości i nie może obyć się bez dyżurnego wroga, jakim jest dla nich PO. Dostało się też premierowi personalnie za myślenie kategoriami partii, nie społeczeństwa.

Wybory już za tydzień. Jak wyglądać będą przyszłe sejm, senat, rada ministrów, tego na razie nie wie nikt. Czy słowa, które już padły i z pewnością jeszcze padną w kampanii, będą miały swoje konsekwencje przy budowaniu przyszłych koalicji? Można uznać, że wzajemne animozje to tylko element walki o mandaty, jednak trudno uwierzyć będzie w honor i godność tych, którzy siedząc przy jednym stole nagle zapomną o obelgach, które padły pod ich adresem i poświęcą się budowaniu nowej Polski.

Fotorelacja z przedwyborczego weekendu już wkrótce.

Dodaj komentarz

Wyrażam zgodę na publikację postu w formie komentarza zgodnie z obowiązującym Regulaminem.

powiadamiaj o odpowiedziach na komentarz.

dodaj mój adres do newslettera.

Więcej informacji na temat przysługujących Państwu praw zawarliśmy w Polityce Prywatności.