Wypadek na tyrolce w Parku Róż – 12-latek doznał uszkodzenia kręgów

Czas czytania: 4 min.

W czerwcu na placu zabaw w Parku Róż doszło do niebezpiecznego zdarzenia – na tyrolce, z której korzystał 12-letni chłopiec, urwał się łańcuch. Dziecko runęło na ziemię, doznając uszkodzenia kręgosłupa. Urząd Miasta wyjaśnia przebieg wydarzeń.

Zabawa zakończona na SORze

Do wypadku na placu zabaw w Parku Róż doszło 27 czerwca. 12-letni chłopiec korzystał z tyrolki, w której nagle urwał się łańcuch. Dziecko trafiło do szpitala na ul. Truchana – okazało się, że ma uszkodzone kręgi.

Poprosiliśmy Urząd Miasta o komentarz w tej sprawie. Katarzyna Hohuł, rzeczniczka Urzędu Miasta przekazała nam informacje pozyskane z miejskiego monitoringu.

– Chłopiec wszedł na urządzenie, następnie na metalową balustradę zabezpieczającą boki jednej z tyrolek, jednocześnie trzymając w rękach siedzisko sąsiedniej tyrolki. Następnie wyskoczył do góry – szacowana wysokość ponad 2,5 metra. Siła naprężenia, fakt, że skok nastąpił w poprzek toru działania urządzenia i zamocowania łańcucha, doprowadziła do mechanicznego uszkodzenia ogniwa łańcucha. Doszło do zerwania łańcucha i upadku chłopca ze znacznej wysokości – czytamy w komunikacie przekazanym przez Urząd Miasta.

Wada urządzenia czy złe użytkowanie?

Rzeczniczka Urzędu Miasta podkreśla, że do wypadku doszło nie w wyniku złego stanu urządzenia – powodem miało być niepoprawne użytkowanie tyrolki.

– Wypadek nie był wynikiem awarii urządzenia. Przypominamy, że jeśli urządzenia na placu zabaw są użytkowane niewłaściwie ze swoim przeznaczeniem, przekraczane są granice wysokości upadku czy impetu działania (tym przypadku skok z wysokości) – ryzyko urazu znacznie wzrasta.

Wyjaśnia, że plac zabaw to miejsce zabawy i nauki, w którym prawdopodobieństwo upadku jest znaczne. Jest zatem również odpowiednio zabezpieczone, aby niwelować skutki owych upadków. Na placu zabaw, na którym doszło do wypadku, jest bezpieczna, piaskowa nawierzchnia.

– Wszystkie urządzenia na miejskich placach zabaw są regularnie przeglądane i konserwowane oraz możliwie szybko naprawianie. Koszt naprawy tyrolki to ok. 1500 zł. Nie możemy jednak zapewnić bezpieczeństwa młodym mieszkańcom naszego miasta, jeśli urządzenia na placach zabaw są użytkowane niezgodnie z przeznaczeniem. Właściwe użytkowanie urządzeń to nie tylko wyraz odpowiedzialności, ale także troski o dobro wspólne – dodaje.

Dokładnym wyjaśnieniem sprawy zajmuje się chorzowska Policja.

– Mogę potwierdzić, że takie zawiadomienie zostało przyjęte. Postępowanie prowadzone jest na Komisariacie Pierwszym w Chorzowie. Wciąż prowadzone są czynności wyjaśniające – mówi p.o. oficera prasowego KMP w Chorzowie, podkomisarz Magdalena Jurkowska.

Co było powodem wypadku – zachowanie chłopca czy wadliwa tyrolka? To postarają się ustalić policjanci.

Dodaj komentarz

Błąd:

Wynik:
Opinia została pomyślnie dodana.
Po przeprowadzeniu weryfikacji, jej treść zostanie udostępniona publicznie.

Trwa wysyłanie komentarza ...

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść.

* pola obowiązkowe