Dlaczego sama dieta nie działa? Psychoterapeutka o leczeniu otyłości bez mitów
Są takie rozmowy, w których nie chodzi o szybkie odpowiedzi. Bardziej o to, żeby coś mogło się powoli poukładać. Z Olą Przybyłą psycholożką, psychoterapeutką rozmawiamy o zmianie, która dotyka ciała, emocji i relacji o leczeniu otyłości, które nie zaczyna się od diety ani operacji i o tym, dlaczego czasem najważniejsze jest znalezienie takich słów, które człowiek może naprawdę przyjąć.
Często mówi Pani, że „wszystko, co przynosimy, ma prawo tu być” jak Pani to rozumie?
Ola Przybyła: To jest coś, co bardzo zmienia sposób, w jaki ludzie zaczynają patrzeć na siebie. Bo wielu dorosłych żyje z takim wewnętrznym filtrem: to wolno czuć, a tego nie. Złość jest zła, smutek jest słabością, wstyd trzeba schować a ja raczej zapraszam do czegoś innego do zobaczenia, że jeśli coś się pojawia, to nie przez przypadek, to ma swoją historię i kiedy przestajemy z tym walczyć, możemy zacząć rozumieć. Czasem to jest pierwszy moment, kiedy ktoś nie musi się poprawiać.
W Pani pracy bardzo wyraźne jest łączenie psychoterapii z ciałem.
O.P.: Nie da się pracować tylko „z głowy”. Szczególnie w obszarze leczenia otyłości. Ciało bardzo długo coś niesie. Napięcie, przeciążenie, emocje, które nie miały gdzie się pojawić. Często jest tak, że ciało zaczyna mówić wcześniej, niż człowiek jest gotowy to nazwać. Kiedy zaczynamy to zauważać, coś się zmienia. Człowiek przestaje traktować swoje ciało jak przeciwnika. Zaczyna widzieć, że ono coś próbuje powiedzieć i to jest zupełnie inny punkt wyjścia do zmiany.
Leczenie otyłości często kojarzy się z dietą albo operacją albo też z drogą na skróty.
O.P.: Tak, i to jest bardzo krzywdzące uproszczenie. Bo leczenie otyłości nie jest drogą na skróty. To jest często jedna z trudniejszych dróg, jaką ktoś podejmuje wymagająca zmiany na wielu poziomach, nie tylko w jedzeniu. Operacja czy farmakoterapia to narzędzia, leczenie. One mogą pomóc, ale nie „robią roboty” za człowieka. Nie zmieniają automatycznie relacji z jedzeniem, sposobu radzenia sobie z emocjami ani tego, co dzieje się w życiu.
Równie szkodliwe jest przekonanie, że „wystarczy mniej jeść i więcej się ruszać”. To brzmi prosto, ale sprowadza złożoną, przewlekłą chorobę do kwestii wyboru i „postarania się bardziej”. To stygmatyzuje, wzmacnia wstyd i utrudnia szukanie realnej pomocy.
Otyłość jest chorobą wieloczynnikową, dlatego leczenie ma różne formy od zmiany stylu życia, przez farmakoterapię, po Chirurgiczne Leczenie Otyłości, które jest jedną z metod, ale nie dla każdego. To nie jest droga na skróty. To początek procesu, który dopiero się zaczyna. Dlatego tak ważne jest, żeby nie sprowadzać tego do jednego rozwiązania. Bo jeśli patrzymy tylko na efekt wagę pomijamy to, co jest pod spodem a tam bardzo często jest historia relacji z jedzeniem.
Właśnie ta relacja z jedzeniem wraca w Pani pracy bardzo często.
O.P.: Bo jedzenie rzadko jest tylko jedzeniem. Ono coś robi. Uspokaja, daje ulgę, reguluje napięcie, czasem zastępuje coś, czego nie było bliskość, zatrzymanie, uwagę. I jeśli tego nie zobaczymy, próbujemy zabrać komuś narzędzie, nie dając nic w zamian. Dlatego w pracy przed i po leczeniu niezależnie, czy to operacja, czy farmakoterapia wracamy do tego: czym jedzenie było dla tej osoby. Bo ono nie znika. Ono zmienia swoją formę.
Jak wygląda w takim razie przygotowanie psychologiczne do operacji?
O.P.: Dla mnie jako specjalisty to nie jest „kwalifikacja” w sensie zaliczenia lub nie. To jest raczej moment zatrzymania. Sprawdzenia: czy ta osoba wie, co się naprawdę zmieni, a co nie. Czy ma inne sposoby radzenia sobie niż jedzenie. Czy widzi operację jako narzędzie, czy jako rozwiązanie wszystkiego. Bo operacja zmienia ciało. Ale nie zmienia automatycznie życia, relacji, sposobu przeżywania. I jeśli tego nie uwzględnimy, pojawia się duże rozczarowanie.
Z czym najczęściej przychodzą osoby w procesie leczenia otyłości?
O.P.: Bardzo często z takim momentem, który jest trudny do nazwania. Bo nagle okazuje się, że coś, co działało przez lata przestaje działać. Czy to przez operację, czy przez leki, czy przez świadomą zmianę. I wtedy zostaje człowiek z emocjami, które zaczynają być bardziej odczuwalne. Często słyszę: „jem mniej, ale czuję więcej”. I to jest moment, w którym naprawdę zaczyna się proces.
W tym wszystkim ważna jest też gotowość do zmiany?
O.P.: Tak, tylko że gotowość to nie jest „chcę schudnąć”. Większość osób chce, a moje pytanie brzmi: czy jestem gotowa/gotowy stracić coś, co do tej pory działało nawet jeśli było trudne? Bo zmiana zawsze coś zabiera. I wtedy pojawia się opór, wahanie, czasem zatrzymanie. Często też pojawia się myślenie „albo idealnie, albo wcale”. A proces zmiany raczej potrzebuje miejsca na niedoskonałość.
Czy prowadzi Pani też grupy wsparcia?
O.P.: Tak. Stworzyłam pionierski projekt pod nazwą Chorzowskie Piątki Bariatryczne powstały z potrzeby stworzenia bezpiecznej, dostępnej przestrzeni dla osób w procesie leczenia otyłości. To miejsce dla tych, którzy są przed leczeniem i dla tych, którzy już przez nie przechodzą lub są po operacji. Dwie grupy, dwa różne momenty, różne pytania, ale wspólne doświadczenie zmiany. To nie jest klasyczna terapia grupowa. To przestrzeń spotkania, wsparcia i edukacji. Miejsce, w którym można usłyszeć innych i zobaczyć, że to, co przeżywam, nie jest tylko moje. Jedni przychodzą z pytaniami i niepewnością. Drudzy już są w zmianie i zderzają się z jej realnością. I to, co jest najważniejsze oni zaczynają się nawzajem słyszeć Piątki powstały też po to, żeby wyjść poza gabinet, żeby ta pomoc była bardziej dostępna, mniej sformalizowana, bliżej życia.
Moja działalność została zauważona i doceniona przez Fundację Ad Meritum Zdrowie i Edukacja oraz Kampanię Na Wagę Zdrowia, w której pełnię rolę rzeczniczki w obszarze zdrowego stylu życia i leczenia otyłości. Współpracuję także z Polskie Towarzystwo Medycyny Stylu Życia, a partnerem edukacyjnym działań jest FitForMe.
Grupa stale się rozrasta. Coraz więcej osób trafia tu z potrzebą rozmowy i z własną historią. Dziś szukamy nowego miejsca, które pomieści tę rosnącą społeczność. To inicjatywa, którą prowadzę bezpłatnie, w swoim czasie. Jeśli są osoby lub instytucje, które chciałyby włączyć się w to działanie również w sposób bezpłatny jesteśmy bardzo otwarci.
Czyli to nie tylko wsparcie, ale też edukacja?
O.P.: Tak, zdecydowanie. Dla mnie to się w ogóle nie rozdziela. Wsparcie bez wiedzy często kończy się bezradnością a wiedza bez wsparcia zostaje tylko teorią, z którą trudno coś zrobić. Dlatego zależy mi na tym, żeby te dwa elementy były razem, żeby osoby, które przychodzą, nie tylko mogły się odezwać i zostać usłyszane, ale też zrozumieć, co się z nimi dzieje w ciele, w emocjach, w całym procesie leczenia. Bo kiedy pojawia się zrozumienie, dużo łatwiej o zmianę, która jest realna, a nie tylko „na chwilę”. I trochę o to chodzi w tych spotkaniach żeby człowiek nie był w tym ani sam, ani zagubiony.
Wspomniała Pani też o pracy z rodzinami.
O.P.: Tak, jestem psychoterapeutką systemową, więc patrzę szerzej. Bo bardzo często to nie jest historia jednej osoby. To jest historia relacji, wzorców, sposobów radzenia sobie, które są obecne w rodzinie a zmiana jednej osoby wpływa na cały system.
A co dzieje się z człowiekiem, kiedy jego ciało zaczyna się zmieniać?
O.P.: To jest bardzo poruszający moment.Ciało zmienia się szybciej niż tożsamość, można wyglądać inaczej, a nadal czuć się „tym samym grubym człowiekiem” czasem nawet trochę obco we własnym ciele.Nie próbuję tego przyspieszać. Raczej daję przestrzeń, żeby to mogło się oswoić.Bo to nie jest proces „polubienia siebie”. Bardziej powolnego uznawania: to jest moje.
Na koniec… często pojawia się u Pani wątek „szukania dobrych słów”.
O.P.: Bo słowa mają znaczenie. Inspirujące są dla mnie myśli profesor Bogdan de Barbaro, który mówi o tym, żeby szukać takich słów, które coś porządkują. Dobre słowo to nie jest ładne słowo. To jest takie, które trafia, które człowiek może przyjąć i które coś w nim porusza a czasem jedno zdanie naprawdę wystarcza.
Ta rozmowa nie zamyka tematu leczenia otyłości w schematach ani prostych rozwiązaniach. Pokazuje raczej, że zmiana zaczyna się tam, gdzie człowiek przestaje być sprowadzony do wyniku, liczby na wadze a zaczyna być widziany w całości ze swoją historią, ciałem i emocjami.
Dziękujemy za rozmowę!
Ola Przybyła – psycholożka i psychoterapeutka. Pracuje z osobami chorującymi na otyłość, łącząc psychoterapię z podejściem medycznym i edukacją. Pomysłodawczyni i inicjatorka Chorzowskich Piątków Bariatrycznych.













Dodaj komentarz