Aktywiści pokonani. UM Chorzów wydał pozwolenie na ścięcie ponad 1300 drzew na działce należącej do Green Park Silesia. Mają tu powstać obiekty handlowo- usługowe. Kosztem unikalnej przyrody?
Już za chwilę na teren działki po Międzynarodowych Targach Katowickich wjadą ekipy zajmujące się masową wycinką drzew. 3 lipca biuro prasowe chorzowskiego ratusza poinformowało o wydaniu zgody na usunięcie ze znajdującej się w bezpośrednim sąsiedztwie Parku Śląskiego działki dokładnie 1327 drzew.
Po skrupulatnej weryfikacji wniosku i oględzinach działki (z udziałem wszystkich stron tj. Green Park Silesia i Stowarzyszenia "Nasz Park") stwierdzono, że wniosek nie jest sprzeczny z obowiązującym prawem. Urząd Miasta wobec powyższego nie miał podstaw prawnych ani możliwości do nie wydania pozwolenia będąc de facto notariuszem w tej sprawie. Tym samym 28 czerwca wydana została zgoda. Jednocześnie utrzymano wymóg nasadzeń zastępczych wykonanych przez spółkę w liczbie równej wyciętym drzewom – informuje Karolina Skórka, rzecznika prasowy chorzowskiego ratusza.
Sprawa rozwija się od kilku miesięcy. 7 marca do Urzędu Miasta wpłynął wniosek spółki Green Park Silesia zakładający wycięcie 1327 drzew na terenie działki, którą w 2017 roku spółka kupiła od Skarbu Państwa. Działanie te miało być podyktowane planowaną przez spółkę budową kompleksu budynków handlowo- usługowych, które są zgodne z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Teren ten jest oznaczony kategorią U/G - czyli pod usługi, handel i wystawiennictwo.
Oryginalnie Green Park Silesia miał konkretne plany budowy osiedla mieszkaniowego w tym miejscu. Pod koniec 2018 roku na wdrożenie inwestycji nie zgodzili się chorzowscy radni (zajrzyj do naszego materiału).
Niestety jest już decyzja prezydenta miasta Chorzów pozwalająca właścicielom przedsiębiorczej spółki na działce w ciągu ulicy Bytkowskiej na wycięcie 1327 drzew, większości posadzonych w latach 50-tych i 60-tych podczas budowy parku WPKiW.
Przedsiębiorcy kupili prawo do tej głównie zalesionej 4,8 hektarowej działki w końcu 2017 roku za około 7,5 miliona złotych, by najpierw teren zrównać z ziemią a potem zaproponować budowę upragnionego, cichego i nadzwyczaj ekologicznego osiedla, które rozwiązać ma miastu Chorzów wszystkie niemal problemy mieszkaniowe i finansowe. A jak dalej radni miasta Chorzów będą się upierać, że nie dadzą na to zgody – to kompleks obiektów handlowo- usługowych z parkingami.
Jak to osiedle miałoby zrekompensować utratę tej zielonej dziś przestrzeni, o którą chodzi ludziom zmartwionym takim bezsensem. Ano tak: betonowe 5-9 piętrowe betonowe bloki (część przyszłych mieszkańców wystawionych na hałas i oddziaływanie zanieczyszczeń tworzonych przez ruch samochodowy na ul. Bytkowskiej, z drugiej strony leśna strefa Parku, głównie zwierzęta zagrożone przez człowieka, który wdarł się na ich teren), betonowe chodniki, drogi wewnętrzne i parkingi naziemne (nie wszystkie bowiem zmieszczą się pod ziemią), obiekty na składowanie odpadów, może jakiś placyk zabaw w pełnym słońcu z zielenią niską; biedne, jeżeli się w ogóle zmieszczą i przyjmą sadzonki drzew, a w końcu min. 1500-2000 samochodów codziennie wyjeżdżających na zatkaną ul. Bytkowską.
Nie zrekompensują tego nawet nowe nasadzenia kilkuset sztuk żywotnika zachodniego o wysokości 80-100cm oraz 360 drzew różnego gatunku obwodzie minimalnym 6-13 cm mierzonym na wysokości 1 metra (jak stanowi decyzja) oraz inne pomysły typu trawa i ule na dachach bloków, ścianki z zielenią niską itp. Zanim te drzewa wyrosną i dadzą środowisku to, co w drzewach najlepszego minie co najmniej jedno pokolenie czyli 20-30 lat – ostro oceniają decyzję wydaną przez miasto członkowie Stowarzyszenia Nasz Park.
Strony miały szansę na odwołanie się od decyzji miasta w ustawowym trybie 14 dni. Na to liczyły środowiska aktywistów związanych z Parkiem Śląskim. O sytuacji terenów zielonych po MTK rozmawiano m.in. pod koniec czerwca podczas obrad Okrągłego Stołu na temat Parku Śląskiego. Radni przyjęli apel, którego intencją było wyrażenie jasnego stanowiska głoszącego, że nie ma zgody na jakąkolwiek ingerencję w granice PŚ na mapie województwa. Wynik głosowania nie był jednak jednomyślny – za przyjęciem apelu opowiedziało się 22 radnych, dwóch przeciw, a aż 14 powstrzymało się od głosu. W treści apelu czytamy:
Tylko wspólna inicjatywa może doprowadzić do tego, by działania podmiotów o charakterze komercyjnym nie były realizowane kosztem tego wyjątkowego miejsca, ale prowadzone w sposób społecznie odpowiedzialny. W szczególności niepokój budzić muszą plany dużych inwestycji mieszkaniowych i usługowych, oddziałujących na park i jego bezpośrednie sąsiedztwo. Mając na uwadze powyższe wzywa się wszystkie podmioty i instytucje publiczne z terenu województwa śląskiego, by podejmowały wszelkie niezbędne działania dla ochrony Parku Śląskiego, dbając zarówno o zachowanie samego Parku jak i terenów położonych na jego obrzeżach oraz w sąsiedztwie.
Oficjalnego zaskarżenia decyzji chorzowskich władz nie będzie. Wczoraj apel popierający społeczników wystosował do Samorządowego Kolegium Odwoławczego prezydent Katowic, Marcin Krupa. Dziś mamy poznać stanowisko Zarządu Województwa Śląskiego w tej sprawie. Nieformalne wnioski i apele nie są jednak ważne administracyjnie. Decyzja UM Chorzów w sprawie usunięcia dokładnie 1327 drzew uprawomocnia się już dziś.